Cześć, jestem mieszańcem
Mam na imię Elena i mam 10 lat. Moim tatą jest Percy Jackson, syn Posejdona a mamą Annabeth Chase, córka Ateny. Oboje już parędziesiąt razy uratowali ziemię. Byli członkami obozu herosów. Gdy byli już za starzy na bycie obozowiczami, zrobili karierę i zostali małżeństwem. Mama jest architektką. Zaprojektowała nowy pałac prezydencki, co nie znaczy że już nie ratuje świata przed nawałnicami potworów. Tata z kolei, jest prezesem dwóch stadnin ( w tym jedną z boskimi końmi i pegazami) oraz pięciu parków wodnych. Tak, nadal jest bohaterem. A wracając do mnie, jestem, jestem.... Hmmm... Nie tylko bardzo dojrzała jak na swój wiek... Jestem mieszanką Posejdona i Ateny. Mam co prawda innych przyjaciół- mieszanki np. dziecko Hazel Lasque i Franka Zhang, czyli Arisa. Dziecko Jasona Grace i Piper McClean, Kris ( który nawiasem mówiąc, chociaż młodszy o 2 miesiące podkochuje się we mnie.). Jest też paru innych. Mieszanek jest co prawda mniej, niż półbogów, ale jednak całkiem sporo.
Rodzice już od dwóch lat posyłają mnie na obóz letni. Jestem najlepsza! Mądra, sprytna, silna, szybka, mam władzę nad wodą, oraz parę innych umiejętności o których moi rodzice a nawet bogowie nawet nie śnili! Tak to prawda, że bogowie ofiarowali mi różne zdolności. O to karteczka na której je wypisałam:
Zeus: Władza nad tornadami. ( dziwne, bo Zeus jest zazdrosny że jestem lepsza od Krisa)
Hera: Pegaz który został ulepiony ( do słownie) z chmur.
Posejdon: Mam władzę nad każdą wodą. Każdą.
Hades : Mogę rozmawiać ze zmarłymi.
Atena : Zdolność dedukcji *.
Hefajstos : Śrubokręt który może naprawić wszystko.
Apollo : Lira która gra co chcesz.
Artemida: Strzała która zawsze trafia do celu ( można jej użyć tylko jeden raz)
Dionizos : Puszka dietetycznej Coli.
Hestia : Magiczne zapałki : można je zapalić wszędzie.
Hekate : Przepowiednia... ( dziwne, bo to Apollo jest tym od wyroczni).
Ares : Karabin maszynowy ( fajnie nie?).
Nike : Miecz który zawsze zwycięża.
No i to by było ( z grubsza) na tyle.
*zdolność szybkiej oceny sytuacji.
Wyjazd na obóz : towarzystwo standardowe : popapraniec ze śliczną buzią i szalona kobitka)
Nareszcie dzień wyjazdu! Spakowałam wszystkie potrzebne rzeczy : tak że te magiczne. Mama pocałowała mnie w policzek.
-Pamiętaj, postępuj mądrze i z rozwagą.- powiedziała. - Wiesz że mam nowe zlecenie? Mam wybudować rezydencję dla Apolla!
-Serio? Mamo! W jakim ma być stylu?
-Starogreckim....
Boże....
Teraz przytuliłam się do taty.
-Pamiętaj, nie rób niczego na co nie masz ochoty...- tata jak zawsze dodał coś od serca.
-Tato! Przypominasz mi o tym już po raz... No zastanówmy się... Po raz 3 milionowy?
***
Siedziałam w samochodzie taty Krisa, a obok mnie siedział on sam wraz z Arisą grając w jakąś grę na komórce. Ja studiowałam plany mamy na rezydencję Apolla. Miała świetne pomysły! Muszę przyznać, odziedziczyłam po niej zainteresowania architekturą. Przypomniałam sobie słowa wyroczni.
,, Dziecko inne niż do tych czas, stanie pomiędzy śmiercią a dniem.
Będzie miało szansę by spełnił się sen, tego który nigdy nie spał.
Jeśli odwagę zbierze, jeśli przekleństwo ON odbierze,
Uratuje życie me".....
Uratuję życie Hekate? Mało prawdo podobne...
PROSZĘ O KOMENTY!!!
Chejron podszedł do mnie.
-Słuchaj...- zaczął - Normalnie zwrócił bym się do twoich rodziców, ale... Hmm... Chcę cię wypróbować. Więc tak, uwięziono...Dionizosa. Nie wiem jak to się stało. Wybrał się do Kansas na jakąś ,, super imprę". A dwa dni później, no cóż... Apollo przyniósł wieści że nie ma go. No nie ma. Zaczynam się martwić.
-Misja? Dla mnie? Mogę wybrać sobie towarzyszy? - spytałam podekscytowana.
- Tak. Masz czas do 22. Potem, przyjeżdża piekielna taksówka.
-OK. Biorę Krisa i Arisę. A teraz idę po ekwipunek! Chociaż.... Arisa.... Czy to dobry wybór? A tam! Dobry! Pa!- mówiąc to oddaliłam się, zostawiając osłupiałego Chejrona.
Poradzi sobie beze mnie. Mam nadzieję.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz