Chejron podszedł do mnie.
-Słuchaj...- zaczął - Normalnie zwrócił bym się do twoich rodziców, ale... Hmm... Chcę cię wypróbować. Więc tak, uwięziono...Dionizosa. Nie wiem jak to się stało. Wybrał się do Kansas na jakąś ,, super imprę". A dwa dni później, no cóż... Apollo przyniósł wieści że nie ma go. No nie ma. Zaczynam się martwić.
-Misja? Dla mnie? Mogę wybrać sobie towarzyszy? - spytałam podekscytowana.
- Tak. Masz czas do 22. Potem, przyjeżdża piekielna taksówka.
-OK. Biorę Krisa i Arisę. A teraz idę po ekwipunek! Chociaż.... Arisa.... Czy to dobry wybór? A tam! Dobry! Pa!- mówiąc to oddaliłam się, zostawiając osłupiałego Chejrona.
Poradzi sobie beze mnie. Mam nadzieję.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz